Czasem czuję się jal odludek. Jestem jak osoba wędrująca między wymiarami, która szuka swego miejsca na ziemi. Co robić by przystosować się do naszego teraźniejszego świata? To bardzo proste, a diwiesz się o wszystkim kiedy przeczytasz historię moją i mojego bliźniaka...
Otworzyłam moje oczy. Wstaję, aby spojrzeć na budzik. Tarcza zegarowa wskazuje na godzinę 9:00. Poderwałam się z mojego łóżka i pomaszerowałam w stronę okna, by sprawdzić czy prognoza pogody przepowoedziana na dzisiaj jest prawidłowa. Doszłam do szyby, przyłorzyłam do niej moją twarz. Ciepły i sobotni poranek. Czego chcieć więcej? Uśmiechnięta powędrowałam do szawy, by muc przebrać się z piżamy na strój na codzień. Czyli szare dżinsy, biała bluzka z krótkim rękawem i niebieska bluza. Poszłam do łazienki ogarnęłam się, z kieszeni moich spodni wyciągnęłam I-phone i jak co sobotę selfie o poranku.
- Nicol śniadanie! - zawołałanie z do0u moja mama, która najwyraźniej dowiedziała się, że wstałam
Zeszłam ze schodów, pomaszerowałam korytarzem o błękitnych ścianach i otworzyłam białe dzwi prowadzące do kuchni i jadalni. W połączonych pomieszczeniach zastałam całą moją rodzinę. Mama smarzyła naleśniki, tata siedział w fotelu i czytał w gazetę, a przy stole siedział nie kto inny niż mój "ukochany" brat bliźniak William.
- No proszę śpiąca królewna wstała! - złośliwi powiedział William
- Przympnij jadaczkę. - powowiedziałam ostro do chłopaka, ten tylko uśmiechnął się złośliwie i wrócił do jedzenia śniadania. Dałan już sibie spokuj z bratem i ruszyłam do mamy.
- Cześć mamo - powiedziałam głosem aniołka i wzięłam tależ z jedzeniem. Przechodząc przez salon przywitałam się z tatą, a on popatrzył na mnie znad gazety, uśmichnął się uprzejmie i pomachał do mnie. Usiadłam na przeciwko Williama, jednak zanim zajęłam się jedzeniem wyjełam telefone ze spodni i sprawdziłam moje wiadomości na Facebooku. Znad I-phone zauwarzyłam, że mój brat wychylał się chcąc sprawdzić co robię na tepefonie. Postanowiłam to zignorować, wyłączyłam komurkę odłorzyłam ją na kracianym obrósie i zaczęłam smarować mojego naleśnika dżemem truskawkowym.
- Odrobiliście już pracę domową? - zapytała się mama mnie i Williama. Chciałam jej odpowiedzieć, ale brat mnie uprzedził.
- Momo jest dopiero 9:30. W dodadku jest sobota. Mam już cały dzień rozplanowany...
- Słuchaj, młodzieńcze - włączył suę do rozmowy tata - twoje gry wideo i pianie na Twiterze, Facebooku, Snapcgatach i nnych komunikatorach to nie jest plan na dzień. Co myślisz, że cały dzisiejszy dzień pozwolę ci spędzić przy komputerze? Poza tym musisz posprzątać w pokoju. - William nie był zachwycony tą wypowiedziom taty. A ta jego mina jak patrzył na tate z pode łba była bezcenna. Uważam, że mu się dostanie. Przyznam się, że rodzice nawet nie wiedzą, że często używam Facebooka. Kiedy William skończył jeść wzioł z komody w salonie swój tablet i z rozbawioną miną uciekł do swojego pokoju.
- Idę robić lekcje. - skłamałam rodzicom, ponieważ tak naprawdę miałam zamiar popisać z koleżankami.
Kiedy przekroczyłam róg mojego pokoju zamknęłam dzwi. Oczywiście przez patrzenie w telefon nie zauwarzyłam, że William sidzi na moim krześle od biurka.
- Wynoch stąd! To mój pokuj! - nakrzyczałam na brata
- Słuchaj siostra prorzyczysz mi ładowarkę do tableta. Moja się zgubiła. - zapytał William bardzo rozbawiony sama nie wiem czym. Zaczęłam grzebać w szafce nocnej i wkońcu znalazłam czarnu kabelek. Rzuciłam go Williamowi.
- Masz i spadaj! - powiedziałam
- Spoko już mnie nie ma. - powiedział i już trzymał klamkę od dzwi kiedy powiedział - O jeszcze jedno. Ten plakat Justina Bibera jest wieśniacki. Lepiej go zdjemij zanim narobi ci wiochy.
- Wiesz dzwi są na przeciwko ciebie wię proszę wyjdz już pokaż, że jesteś inteligentniejszy niż wyglądasz. - powiedziałam do brata z szyderczym uśmiechem na twarzy. William tylko pokręcił głową nadal z uśmiechem na ustach jagby wogle go to nie interesowało.
I tak właśnie minęły trzy tygodnie i wraz z nimi nadszedł koniec drugiej klasy gimnazju. Cieszyłam się niezmiernie. Wraz z moimi przyjaciółkami Rose Sketter i Jean Doges wyszłyśmy ze szkoły śpiewając radosne pieśni. Nagle obok nas przebiegł mój brat ze swoimi kolegami Jamesem Lovibondem i Lucasem Quantierem (naszym kuzynem). Chłopaki biegali jak oszaleli. Widząc nas jednak zwolnili.
- Cześć Nicol. O witaj Rose...naprawdę pięknie dziś wyglądasz. - powiedział ten ktoś kto uważa się za mojego brata. Niestety przez rozmowę Williama i Rose byłyśmy zmuszone zabrać chłopaków ze sobą do sklepiku.
Wkońcu z bratem doszłam do domu. William szybko zdjął swój swetr rzucił go tam gdzie stał, przeskoczył przez kanapę i szybko popędził do fotela, sięgną po pilot i włączył telewizje.
- Ty durniu! Masz to natychmiast podnieść. - krzyknęłam do chłopaka, który i tak mnie nie słuchał.
- Eee. Nicol. Chodź tu na chwile...- powiedział nieco nie pewnym głosem
- Syłszałeś co powiedziałam? Podnieś ten swetr! - wybuchnęłam
- Nie! Ty chodz tutaj! Na stole są dwa listy jeden do ciebie, a drugi do mnie.
Westchnęłam, przewróciłam oczami weszłam do salonu. Tam zastałam mojego brat, który trzymał w prawej ręce dwa listy w czerwonej kopercie.
Cześć! To ja wróciłam z długiej przerwy. To prolog. Jeśli wam się spodobał to proszę o komentarz. Jeśli wam się spodoba rozdział 1 będzie za tydzień lub dwa. Pozdrawiam.
- Nicol śniadanie! - zawołałanie z do0u moja mama, która najwyraźniej dowiedziała się, że wstałam
Zeszłam ze schodów, pomaszerowałam korytarzem o błękitnych ścianach i otworzyłam białe dzwi prowadzące do kuchni i jadalni. W połączonych pomieszczeniach zastałam całą moją rodzinę. Mama smarzyła naleśniki, tata siedział w fotelu i czytał w gazetę, a przy stole siedział nie kto inny niż mój "ukochany" brat bliźniak William.
- No proszę śpiąca królewna wstała! - złośliwi powiedział William
- Przympnij jadaczkę. - powowiedziałam ostro do chłopaka, ten tylko uśmiechnął się złośliwie i wrócił do jedzenia śniadania. Dałan już sibie spokuj z bratem i ruszyłam do mamy.
- Cześć mamo - powiedziałam głosem aniołka i wzięłam tależ z jedzeniem. Przechodząc przez salon przywitałam się z tatą, a on popatrzył na mnie znad gazety, uśmichnął się uprzejmie i pomachał do mnie. Usiadłam na przeciwko Williama, jednak zanim zajęłam się jedzeniem wyjełam telefone ze spodni i sprawdziłam moje wiadomości na Facebooku. Znad I-phone zauwarzyłam, że mój brat wychylał się chcąc sprawdzić co robię na tepefonie. Postanowiłam to zignorować, wyłączyłam komurkę odłorzyłam ją na kracianym obrósie i zaczęłam smarować mojego naleśnika dżemem truskawkowym.
- Odrobiliście już pracę domową? - zapytała się mama mnie i Williama. Chciałam jej odpowiedzieć, ale brat mnie uprzedził.
- Momo jest dopiero 9:30. W dodadku jest sobota. Mam już cały dzień rozplanowany...
- Słuchaj, młodzieńcze - włączył suę do rozmowy tata - twoje gry wideo i pianie na Twiterze, Facebooku, Snapcgatach i nnych komunikatorach to nie jest plan na dzień. Co myślisz, że cały dzisiejszy dzień pozwolę ci spędzić przy komputerze? Poza tym musisz posprzątać w pokoju. - William nie był zachwycony tą wypowiedziom taty. A ta jego mina jak patrzył na tate z pode łba była bezcenna. Uważam, że mu się dostanie. Przyznam się, że rodzice nawet nie wiedzą, że często używam Facebooka. Kiedy William skończył jeść wzioł z komody w salonie swój tablet i z rozbawioną miną uciekł do swojego pokoju.
- Idę robić lekcje. - skłamałam rodzicom, ponieważ tak naprawdę miałam zamiar popisać z koleżankami.
Kiedy przekroczyłam róg mojego pokoju zamknęłam dzwi. Oczywiście przez patrzenie w telefon nie zauwarzyłam, że William sidzi na moim krześle od biurka.
- Wynoch stąd! To mój pokuj! - nakrzyczałam na brata
- Słuchaj siostra prorzyczysz mi ładowarkę do tableta. Moja się zgubiła. - zapytał William bardzo rozbawiony sama nie wiem czym. Zaczęłam grzebać w szafce nocnej i wkońcu znalazłam czarnu kabelek. Rzuciłam go Williamowi.
- Masz i spadaj! - powiedziałam
- Spoko już mnie nie ma. - powiedział i już trzymał klamkę od dzwi kiedy powiedział - O jeszcze jedno. Ten plakat Justina Bibera jest wieśniacki. Lepiej go zdjemij zanim narobi ci wiochy.
- Wiesz dzwi są na przeciwko ciebie wię proszę wyjdz już pokaż, że jesteś inteligentniejszy niż wyglądasz. - powiedziałam do brata z szyderczym uśmiechem na twarzy. William tylko pokręcił głową nadal z uśmiechem na ustach jagby wogle go to nie interesowało.
I tak właśnie minęły trzy tygodnie i wraz z nimi nadszedł koniec drugiej klasy gimnazju. Cieszyłam się niezmiernie. Wraz z moimi przyjaciółkami Rose Sketter i Jean Doges wyszłyśmy ze szkoły śpiewając radosne pieśni. Nagle obok nas przebiegł mój brat ze swoimi kolegami Jamesem Lovibondem i Lucasem Quantierem (naszym kuzynem). Chłopaki biegali jak oszaleli. Widząc nas jednak zwolnili.
- Cześć Nicol. O witaj Rose...naprawdę pięknie dziś wyglądasz. - powiedział ten ktoś kto uważa się za mojego brata. Niestety przez rozmowę Williama i Rose byłyśmy zmuszone zabrać chłopaków ze sobą do sklepiku.
Wkońcu z bratem doszłam do domu. William szybko zdjął swój swetr rzucił go tam gdzie stał, przeskoczył przez kanapę i szybko popędził do fotela, sięgną po pilot i włączył telewizje.
- Ty durniu! Masz to natychmiast podnieść. - krzyknęłam do chłopaka, który i tak mnie nie słuchał.
- Eee. Nicol. Chodź tu na chwile...- powiedział nieco nie pewnym głosem
- Syłszałeś co powiedziałam? Podnieś ten swetr! - wybuchnęłam
- Nie! Ty chodz tutaj! Na stole są dwa listy jeden do ciebie, a drugi do mnie.
Westchnęłam, przewróciłam oczami weszłam do salonu. Tam zastałam mojego brat, który trzymał w prawej ręce dwa listy w czerwonej kopercie.
Cześć! To ja wróciłam z długiej przerwy. To prolog. Jeśli wam się spodobał to proszę o komentarz. Jeśli wam się spodoba rozdział 1 będzie za tydzień lub dwa. Pozdrawiam.
Nieźle. Właściwie to naprawdę ciekawe wprowadzenie. Pokochałam Willa. Moje odzwierciedlenie <3. Tylko taka mała uwaga: dużo literówek. Np.: muc (móc) i szawa (szafa).
OdpowiedzUsuńCzekam na next! Cieszę się że wróciłaś do Neshi!
Zapraszam do siebie: haltindoto.blogspot.com
Historia zapowiada się wspaniale!
OdpowiedzUsuńJest troszeczkę literówek :)
mam zamiar zostać tu na dłużej.
Pozdrawiam !
P.S Kiedy nowy rozdzialik?