poniedziałek, 31 października 2016

Rozdział 1

Teatralnie przewróciłam oczami. Naprawdę nie chciałam iść do Willa, ale widocznie nie miałam wyboru. Przeszłam przez dzwi. Ku memu zdziwieniu brat naprawdę trzymał dwa listy w czerwonej kopercie i wpatrywał się w noe bardzo uważnie.
- Hahaha. Wiesz Will jeśli to jest jeden z twoich śmiesznych żartów, to wiedz, że nie nabieżesz mnie na sztuczke z listem z Hogwartu... - powiedziałam, ale brat mi przerwał
- To nie jest żaden żart. Wiem kiedyś tak robiłem, ale wyrosłem z jakiejś magi. Zresztą otworze ten list i pokażę ci, że to nie ja go nabazgroliłem. - tłumaczył się brat
- Dobra, dobra otwieraj tę koperte i czytaj! - powoli traciłam już cierpliwość
Akademia Panny Hamond
Szkoła dla animagów
Dyrektorka: Matylda Hamond 
Szanowny panie Anderson, 
Mamy przyjemność poinformować pana, że został pan przyjęty do najbardziej prestiżowej szkoły dla animagów Akademi Panny Hamond. Dołączamy liste niezbędnych książek i wyposażenia. Rok szkolny rozpocznie się pierwszego września. Oczekujemy pańskiej odpowiedzi nie później niż 31 lipca. 
Z wyrazami szacunku, 
Katherine Almos zastępca dyrektorki

Po przeczytaniu listu zaadersowanego do Willa sięgnęłam po mój, na dwóch listach była taka sama treść. Zapadła chwile ciszy, którą przerwał Will, ale o dziwo powoedział cos zupełnie normalnego .
- I co? Nadal myślisz, że to żart mojego autorstwa?
- Dobra wierze ci. - westchnęłam
Siedziałam na kanapie obok Willa i myśleliśmy od kogo może to być i czy przypadkiem nie jest to jakiś głupi żart rodziców. O wilku mowa, akurat do salonu weszło dwóch dorosłych. Brązowowłosa kobieta o szarych oczach i bladej cecze, oraz męszczyzna o włosach ciemny blond i zielonych oczach. Rodzice dostrzegli trzymane przez nas listy.
- Lucjan, trzeba im powiedzieć. - zagadnęła mama patrząc raz na mnie i brata.
- Masz racje skarbie... Williamie i Nicol chodzi o te listy. Ja i matka mamy pewną tajemnicę... Otóż nasza rodzina od pokoleń była animagami...
- Animagami?! - zapytaliśmy chórem
- Tak. Animag to osoba zmieniająca się w zwierze, a Akademia Panny Hamond jest miejscem, w którym animadzy uczą się zapanować nad swoimi zdolnościami.
- Acha czyli coś jagby Harry Potter? - zapytał Will, który sprawiał wrażenie jagby nic, a nic go nie interesowało, więc posłałam mu piorunujące spojrzenie.
- W naszej rodzinie każdy członek przybiera postać wilka. - powiedział poważnie ojciec, wymienił z mamą porozumiewawcze spojrzenie, a po chwili na miejscu rodziców stały dwa wilki. Jeden (mama) wyglądała na naprawdę ładną wilczyce, której futro było białe, a oczynic, nic się nie zmieniły. Za to tata przybrał postać dość dużego czarnego basiora o groźnym wyglądzie, a jego zielone oczy bardzo błyszczały.


Wiem rozdział taki sobie i długo na niego czekaliście. Chce wszystkich za to bardzo przeprosić. Notki powinny pojawiać się regularnie. A teraz rzegnam i życzę wesiwłego Halloween i Wszystkich Świętych.